- Wszystkie
- Premium
- Ulubione
- Bez Premium
- PranicFlow ACADEMY
- LightFast
- PranicFlow Mama
- PranicFlow For Men
- Kryształowy Kod Bogactwa
- Świetliste Transmisje
- Kryształowe Ciało
- Kryształowy Detox
- Aktywacje
- O Miłości
- Obfitość
- Relacje
- Alchemia Emocji
- Przebudzenie
- Fizyka Światła
- Light Replay
- Przewodniki
- Żywa księga Obecności - Transmisja PranicFlow
- Pranic Flow - Centrum Kryształowej Aktywacji: Portugalia 4 - 7.04.2026
- Biżuteria Pełna Światła
- Na żywo

Rozdział 2: Cisza przed spotkaniem - Powrót do centrum i przypomnienie wspólnej energii →
Rozdział 2
Cisza przed spotkaniem
Powrót do centrum i przypomnienie wspólnej energii
Kontynuując opowieść od momentu bycia w pokoju hotelowym, kiedy czekałam na kolejny dzień – na spotkanie z grupą w Londynie.
Londyn najpierw zaprosił, więc pojawiłam się głęboko zanurzona w sobie.
To był moment zatrzymania.
Wejścia głębiej w ciszę.
Jakby subtelne skanowanie pewnych punktów w przestrzeni – nie po to, żeby coś kontrolować, ale żeby zobaczyć, gdzie można wprowadzić delikatną zmianę w kolejnych krokach.
Nie jako kontrolę.
Raczej jako zrozumienie przestrzeni – czego ta przestrzeń naprawdę potrzebuje.
Byłam bardzo w sobie.
Zauważałam na przykład momenty, w których czułam, że zaczynam oddawać zbyt dużo energii na zewnątrz.
To są takie pętle z przeszłości – kiedy pojawia się chęć „podkręcenia” energii.
Kiedy zaczynamy bardziej patrzeć na ludzi: czy się uśmiechają, czy reagują, czy się ruszają.
Jakbym chciała ich jeszcze głębiej skierować do siebie, jeszcze bardziej zanurzyć w Obecności, żeby zobaczyli to, co się naprawdę dzieje w tej rzeczywistej chwili.
Ale wtedy ciało od razu to pokazuje.
Ciało zaczyna się napinać.
Jakby mówiło: nie rób tego w ten sposób.
I właśnie te momenty zauważałam w Londynie – takie chwile, kiedy pojawiała się tendencja do zbyt dużej akcji.
A ja przecież zawsze robię dużo akcji.
Tylko, że jest ogromna różnica między działaniem z centrum a działaniem na zewnątrz.
Bo kiedy energia jest skupiona we mnie, nie jest tak, że inni korzystają, a ja się wyczerpuję.
Kiedy jestem głęboko w sobie – a jednocześnie obecna z innymi – ta energia nie ma końca. I wszyscy w tej energii przypominają sobie, że to nie jest moja energia. To jest nasza wspólna Źródłowa energia.
Nasza wspólna energia w tych pięknych grupach świetlistych istot, z którymi przez najbliższe miesiące będę się spotykała w różnych miejscach na świecie.
Spotkanie w Londynie było piękne. Było głębokie.
I poczułam tam bardzo wyraźnie coś, co zawsze czułam – jeszcze zanim ludzie próbowali temu zaprzeczać.
Że wszyscy jesteśmy miłością.
Czułam, że każdą istotę kocham.
Że każda jest w moim sercu.
I kiedy się spotykamy, ta pamięć duszy wraca w czasie rzeczywistym.
Jesteśmy wtedy dokładnie na tym poziomie, na którym następuje spotkanie.
Jeśli ktoś posłucha swojego serca i swojej duszy – i przybędzie w takim momencie, w którym w jego przestrzeni pojawia się zaproszenie – wtedy pojawia się ruch.
- Ktoś poleci do jakiegoś miejsca.
- Ktoś pojedzie.
- Ktoś nagle poczuje, że ma tam być.
Tak jak ja teraz lecę z Portugalii do Polski.
Nie mieszkam w Polsce od lat, ale poczułam zaproszenie.
Po prostu przyszło.
Czasami zaproszenia przychodzą bezpośrednio – tak jak w Londynie przez Madzię.
A czasami przychodzą z głębokiej ciszy.
Tak właśnie było teraz.
Leżałam zanurzona w ciszy i nagle pojawiło się bardzo wyraźne czucie: to jest kolejne miejsce dla tej kryształowej aktywacji.
I kiedy idziemy na fali tego zaproszenia od życia, wtedy wszystko dzieje się w tym wymiarze, w którym ja teraz jestem.
Czasami podróżuję do rzeczywistości innych ludzi – do ich historii, do ich przestrzeni.
Ale ja już przestałam wchodzić w rolę w tej przestrzeni.
Nie potwierdzam jej jako czegoś oddzielnego ode mnie.
Pozostaję tutaj.
Tam, gdzie jestem.
I wtedy ludzie spotykają się ze mną tutaj – w prawdzie.
A nie w kłamstwie swoich wyobrażeń.
Pokaż więcej

Rozdział 1: Portal Londynu - Początek podróży, która otworzyła aktywację w czasie rzeczywistym →
Rozdział 1
Portal Londynu
Początek podróży, która otworzyła aktywację w czasie rzeczywistym
Ścieżka ostatnich tygodni, która otworzyła portal aktywacji w czasie rzeczywistym w różnych miejscach na Ziemi, zaczęła się pewnego wieczoru na początku lutego dwa tysiące dwudziestego szóstego roku.
Byłam wtedy bardzo głęboko zanurzona w sobie – w radości, w tańcu – i nagle dostałam wiadomość z pytaniem, czy ktoś organizuje mi warsztaty albo procesy w Wielkiej Brytanii.
Powiedziałam, że nie.
Wtedy pojawiła się propozycja współpracy.
Tej samej nocy przez kilka godzin spływała transmisja – w jaki sposób odbędzie się spotkanie w Londynie.
Wszystko zaczęło płynąć.
Od zaproszenia do samego wydarzenia w Londynie był bardzo krótki czas – około czterech tygodni.
W międzyczasie wydarzały się jeszcze różne sytuacje, które pokazywały poszczególne etapy życia. Na przykład tematy związane ze współpracą. Ale to były raczej drobne elementy, takie fragmenty, które po prostu się domykały.
Kiedy pojawiłam się w Londynie, wiedziałam, że pierwszy raz wkraczam w tak odległą mi wcześniej częstotliwość – ale już w pełni ucieleśnioną w sobie.
Przed wylotem wydarzyły się jeszcze ostatnie dopięcia energetyczne. Uwolniłam pewną energię, która była jeszcze konsekwencją wcześniejszej historii w relacji.
Ale to bardzo szybko – wręcz spektakularnie – się domknęło.
I wtedy poleciałam do Londynu.
Droga z lotniska Stansted do centrum była bardzo zaskakująca. Przyjechała Tesla – zawsze się wtedy uśmiecham, bo bardzo lubię technologię.
Jak mówiłam już wiele razy: jestem tutaj po to, żeby połączyć technologię z miłością.
Atlantyda i Lemuria jednoczą się teraz w czasie rzeczywistym na Ziemi.
Samochód prowadził młody chłopak – trochę starszy od mojej córki. Bardzo pozytywnie nastawiony do życia.
Powiedział, że według niego dziewięćdziesiąt osiem procent ludzi jest naprawdę dobrych. Że są mili i można z nimi rozmawiać. Dodał też, że bardzo lubi jeździć z ludźmi, bo wtedy spotyka różne historie.
Zaczęliśmy rozmawiać.
Powiedziałam mu, że widzę w nim coś takiego, że mógłby kiedyś pracować z ludźmi – może nawet w jakiejś formie terapii czy wsparcia – bo czuć w nim taką jakość obecności.
On się uśmiechnął i powiedział:
„Widzę, że ty wiesz, jak rozmawiać z ludźmi”.
Odpowiedziałam:
„Czuję dokładnie to samo u ciebie”.
I rozmowa po prostu płynęła.
Bo kiedy jesteśmy w sercu, rozmowa płynie naturalnie. Nie musi mieć żadnego kierunku. To jest po prostu wymiana energii, słów i piękna.
Ta podróż minęła bardzo szybko.
Natomiast kiedy weszłam do hotelu, pojawił się ciekawy moment. Pokój był mały, w kształcie kwadratu. Wszystko było ładne, czyste – dokładnie takie, jak trzeba na jedną noc.
I nagle pojawiła się myśl:
„O… jakie komfortowe więzienie”.
Bo z perspektywy umysłu można tak właśnie spojrzeć na rzeczywistość. Możemy zobaczyć, że jesteśmy gdzieś zamknięci w przestrzeni – w pokoju, w mieście, w strukturze.
Są różne klatki.
Są takie, które wiemy, że są klatkami. I są złote klatki – w których jest bardzo wygodnie.
Ale bardzo szybko zobaczyłam ten moment i powiedziałam do siebie:
Nie. Wszystko jest w porządku. Wszystko jest idealne. Wszystko płynie tak, jak ma płynąć.
To jest tylko jedna noc. Dziękuję za tę przestrzeń.
I w tym momencie opuściłam ten stary wzorzec – że można by się zacząć czuć źle w wielkim mieście, w rzeczywistości tak różnej od tej, w której jestem na co dzień.
Dzisiaj, kiedy opowiadam tę historię, spaceruję po plaży w Portugalii. Wczoraj w nocy wróciłam tu po całym dniu podróży z przesiadkami.
I czuję, że ta historia chce być opowiedziana.
Kiedy ją opowiadam, mogę zobaczyć ją jeszcze raz – w czasie rzeczywistym.
To właśnie dzieje się na spotkaniach z ludźmi.
Czuję, że będę jeździła do różnych miejsc na świecie, gdzie będą zbierały się grupy ludzi. I z każdą taką grupą będą aktywowane kolejne portale.
Każde miejsce na Ziemi ma swoją częstotliwość. Ludzie przynoszą swoje tematy – a później uwalniamy je razem.
To jest dopiero początek tej opowieści.
A ja czuję ogromną radość, że znowu jestem w mojej Portugalii.
I kto wie… może jeszcze w tym tygodniu polecę do Polski.
Ale o tym opowiem w kolejnej części tej historii.
Pokaż więcej