pl
Kafelki Lista

Rozdział 3: Krąg powrotu Aberdeen – uzdrowienie linii kobiet →

Rozdział 3

Krąg powrotu

Aberdeen – uzdrowienie linii kobiet

Następnym etapem mojej podróży była Szkocja – Aberdeen – gdzie mieszkają moje córki i mama.

I znowu pojawiło się wewnętrzne poruszenie. Nie miałam pełnej jasności. Czułam tylko jedno: że jeszcze nie wracam do domu, do Portugalii.

Nie byłam też pewna, czy polecę do córek – mimo że wcześniej bardzo to czułam. Loty j nie potwierdzały tej decyzji. Jakby rzeczywistość jeszcze nie była gotowa na ten ruch.

Ale w którymś momencie coś się zmieniło.

Teraz, kiedy przewijam ten film, przypominam sobie dokładnie, jak to było. To był dzień albo dwa przed wylotem do Londynu.

Wtedy poprosiłam grupę, żebyśmy zmienili godzinę spotkania – żeby wszyscy pojawili się trochę wcześniej, niż pierwotnie było ustalone.

Jeszcze przed wyjazdem do Londynu nie wiedziałam, gdzie polecę później. Miałam bilet powrotny, ale czułam, że to raczej nie będzie szybki powrót do domu.

I wtedy pojawiła się informacja: polecę do moich córek.

Trzeba było tylko zsynchronizować czas. Grupa przyszła wcześniej, wszystko pięknie się dopięło – i nagle pojawił się lot. Taki, który dokładnie pasował.

Po spotkaniu w Londynie poleciałam więc wieczorem do Aberdeen.

Spędziłam tam jedną noc i dwa pełne dni.

A jednocześnie mam wrażenie, jakbym była tam znacznie dłużej. Jakby czas się rozszerzył.

Bo to, co wydarzyło się w jeden dzień z jedną córką, a następnego dnia z drugą… było tak głębokie i tak piękne, że trudno to zmierzyć zwykłym czasem.

W pewnym momencie usiadłyśmy razem – ja, moja mama i Nina, moja młodsza córka.

I wydarzyło się coś, czego wcześniej w naszej rodzinie nigdy nie było.

Usiadłyśmy w kręgu. Dokładnie tak, jak na spotkaniach z ludźmi.

I zaczęła płynąć aktywacja.

Piękne uzdrowienie.

Nie tylko dla nas.

Dla całej linii kobiet.

Dla wszystkich kobiet.

Bo zawsze czuję, że jeśli coś we mnie się uzdrawia, integruje albo wznosi, to nie dzieje się to tylko dla mnie.

Dzieje się to dla każdej istoty, która znajduje się w polu tej informacji.

Dlatego ta fizyczna podróż do różnych miejsc ma tak ogromne znaczenie.

Bo kiedy światło jest już urzeczywistnione w ciele, nie trzeba wchodzić w rzeczywistości oparte na rolach, oczekiwaniach czy reagowaniu na to, co jest na zewnątrz.

Można po prostu pozostawać w sobie.

Czas w Londynie był bardzo dobry. Ale czuję wyraźnie, że to było dopiero pierwsze ogniwo tej podróży.

Bo z każdym kolejnym krokiem, w każdym miejscu, coś jeszcze się domykało.

Poprzez ludzi, których spotykałam. Poprzez rozmowy. Poprzez samą obecność.

I coraz wyraźniej widziałam, jak moja własna historia zatoczyła krąg.

Jak wszystko wraca do źródła.

Do domu.
Do radości.

Po Aberdeen wiedziałam już bardzo jasno, że mam wrócić do domu.


Pokaż więcejPokaż mniej

Rozdział 2: Cisza przed spotkaniem - Powrót do centrum i przypomnienie wspólnej energii →

Rozdział 2

Cisza przed spotkaniem

Powrót do centrum i przypomnienie wspólnej energii

Kontynuując opowieść od momentu bycia w pokoju hotelowym, kiedy czekałam na kolejny dzień – na spotkanie z grupą w Londynie.

Londyn najpierw zaprosił, więc pojawiłam się głęboko zanurzona w sobie.

To był moment zatrzymania.
Wejścia głębiej w ciszę.

Jakby subtelne skanowanie pewnych punktów w przestrzeni – nie po to, żeby coś kontrolować, ale żeby zobaczyć, gdzie można wprowadzić delikatną zmianę w kolejnych krokach.

Nie jako kontrolę.
Raczej jako zrozumienie przestrzeni – czego ta przestrzeń naprawdę potrzebuje.

Byłam bardzo w sobie.

Zauważałam na przykład momenty, w których czułam, że zaczynam oddawać zbyt dużo energii na zewnątrz.

To są takie pętle z przeszłości – kiedy pojawia się chęć „podkręcenia” energii.

Kiedy zaczynamy bardziej patrzeć na ludzi: czy się uśmiechają, czy reagują, czy się ruszają.

Jakbym chciała ich jeszcze głębiej skierować do siebie, jeszcze bardziej zanurzyć w Obecności, żeby zobaczyli to, co się naprawdę dzieje w tej rzeczywistej chwili.

Ale wtedy ciało od razu to pokazuje.
Ciało zaczyna się napinać.

Jakby mówiło: nie rób tego w ten sposób.

I właśnie te momenty zauważałam w Londynie – takie chwile, kiedy pojawiała się tendencja do zbyt dużej akcji.

A ja przecież zawsze robię dużo akcji.

Tylko, że jest ogromna różnica między działaniem z centrum a działaniem na zewnątrz.

Bo kiedy energia jest skupiona we mnie, nie jest tak, że inni korzystają, a ja się wyczerpuję.

Kiedy jestem głęboko w sobie – a jednocześnie obecna z innymi – ta energia nie ma końca. I wszyscy w tej energii przypominają sobie, że to nie jest moja energia. To jest nasza wspólna Źródłowa energia.

Nasza wspólna energia w tych pięknych grupach świetlistych istot, z którymi przez najbliższe miesiące będę się spotykała w różnych miejscach na świecie.

Spotkanie w Londynie było piękne. Było głębokie.

I poczułam tam bardzo wyraźnie coś, co zawsze czułam – jeszcze zanim ludzie próbowali temu zaprzeczać.

Że wszyscy jesteśmy miłością.

Czułam, że każdą istotę kocham.

Że każda  jest w moim sercu.

I kiedy się spotykamy, ta pamięć duszy wraca w czasie rzeczywistym.

Jesteśmy wtedy dokładnie na tym poziomie, na którym następuje spotkanie.

Jeśli ktoś posłucha swojego serca i swojej duszy – i przybędzie w takim momencie, w którym w jego przestrzeni pojawia się zaproszenie – wtedy pojawia się ruch.

  • Ktoś poleci do jakiegoś miejsca.
  • Ktoś pojedzie.
  • Ktoś nagle poczuje, że ma tam być.

Tak jak ja teraz lecę z Portugalii do Polski.

Nie mieszkam w Polsce od lat, ale poczułam zaproszenie.

Po prostu przyszło.

Czasami zaproszenia przychodzą bezpośrednio – tak jak w Londynie przez Madzię.

A czasami przychodzą z głębokiej ciszy.

Tak właśnie było teraz.

Leżałam zanurzona w ciszy i nagle pojawiło się bardzo wyraźne czucie: to jest kolejne miejsce dla tej kryształowej aktywacji.

I kiedy idziemy na fali tego zaproszenia od życia, wtedy wszystko dzieje się w tym wymiarze, w którym ja teraz jestem.

Czasami podróżuję do rzeczywistości innych ludzi – do ich historii, do ich przestrzeni.

Ale ja już przestałam wchodzić w rolę w tej przestrzeni.

Nie potwierdzam jej jako czegoś oddzielnego ode mnie.

Pozostaję tutaj.
Tam, gdzie jestem.

I wtedy ludzie spotykają się ze mną tutaj – w prawdzie.

A nie w kłamstwie swoich wyobrażeń.


Pokaż więcejPokaż mniej